Pages

Wednesday, 8 December 2010

Kocham Limby


Zdjęcie niczym piktorialistów... Kiedyś mój ulubiony bardzo nostalgiczny styl w fotografii. Limby, te bardzo stare sosny rosną w pobliżu circus maximus. Zdjęcie zrobiłam podczas jednego z najbardziej magicznych spacerów w moim życiu. Była to ostatnia noc podczas mojego pobytu w Rzymie. Próbowałam opisać co czuje i co myślę na temat kształtu tych drzew, winę za niepowodzenie zrzucałam na trudności językowe. Tylko jak teraz się zastanawiam i chcę napisać cokolwiek w moim ojczystym języku też nie potrafię tego określić. Te drzewa są jak dobrzy przyjaciele rzymskich kolumn i kościołów. Chociasz przyjaciele to nie to słowo. One są z byt romantyczne.

Znalazłam legendę o Limbach:


Według mitologii greckiej lasy i polany były zamieszkane przez nimfy, driady i średniej rangi męskich bogów, w tym Pana. Pan zakochał się w nimfie zwanej Pitys. Zazdrosny o nią kochanek – Boreasz, zrzucił ją ze skały. W miejscu śmierci z ciała nimfy wyrosła sosna. Krople żywicy, widoczne na złamanych przez wiatr gałęziach sosny, uważano za łzy Pitys wspominającej swoją młodość i obydwu adoratorów. Pamiątką po tej opowieści jest nazwa jednego z gatunków sosny: Pinus pityusa Steven, rosnącego nad Morzem Czarnym

No comments:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...