Pages

Monday, 12 April 2010

London Calling

Gibraltar (- ciągle mam problemy z poprawnym napisaniem tej nazwy) 
to kawałek najdalej wysuniętej na południe skały w Europie. 
Znajduje się pod władaniem brytyjskiej królowej. 
To idealne miejsce, żeby wpaść na mega tłuste fish and chips 
lub herbatkę z mlekiem i mega czekoladowego brownie. 
W sam raz gdy podróżujesz po hiszpańskim wybrzeżu. 
Do tego przy dobrym wietrze fale zalewają drogi przy brzegu zupełnie jak w Havanie.

ps. Całość cypelka zwiedzisz w czasie 
przesłuchania jednej płyty Kate Nash. 
Gorąco polecam i miejsce i płytkę :)

Saturday, 3 April 2010

Jeść nie umierać


Wino z najlepszego regionu hiszpanii do tego moje od zawsze ulubione krewetki i nowość - Pisto! Danie które właśnie poznałam w Kordobie - coś podobnego do węgierskiego lecza ale bez mięsa za to z dodatkiem usmażonych na chrupko kawałków ziemniaków. Dużo bakłażana i cukinii, żyć nie umierać!
A wszystko serwowane w przecudownym pełnym zieleni i cienia patio.

What dreams may come


Z tym zdjęciem wiąże się w moim życiu dość sentymentalna historia. Bowiem gdy byłam mała ( tak byłam jeszcze mniejsza niż jestem) moja przyjaciółka Kasia Nowak miała na ścianie fotografie różnych cudów świata. Między innymi zdjęcie kolumn w katedrze-meczecie Kordoby. To zdjęcie zawładnęło wtedy moją wyobraźnią  i na fali marzeń o zostaniu fotografem National Geographic uznałam, że kiedyś jak będę duża i sławna to pojadę tam ( wtedy nawet nie wiedziałam gdzie) i sama zrobię zdjęcie.

Cytując jeden przewodnik: Wchodząc do mrocznego wejścia, ma się wrażenie, że otacza nas zaczarowany las ponad 850 kolumn z marmuru, onyksu i jaspisu. Jest to sala w której podobno kręcili sceny do filmu Fountain.

Zaczarowane miejsce.

Ogrody Sewilli

Oliwki

Zdjęcia robione przez szybę z samochodu, w drodze z Grenady do Kordoby. Gaje oliwne, serki tysiące miliony drzewek i pomyśleć, że mi zawsze tak żal oliwy jak leje ją na patelnię lub do sałatek.

Friday, 2 April 2010

Sztuka na ścianach

To chyba najmniej imponujące z ściennych przejawów artyzmu w Grenadzie ale niestety jedyne jakie udało mi się uwiecznić. Z żyrafą miałam szczęście bo jak jechaliśmy koło niej tak mi się spodobała, że wyjęłam aparat a los chciał ( lub zawiłe oznakowanie), że musieliśmy przejechać przez to samo miejsce raz jeszcze. Za drugim podejściem strzeliłam dwa zdjęcia :)
Niżej Amelia z ściany w arabskiej dzielnicy pachnącej najlepszym kebabem w Europie ( viva! wielki piątek! viva post!)

Greanada

Cygańska dzielnica w Grenadzie, idealne miejsce na oglądanie panoramy Alhambry o zachodzie słońca. Miejsce pełne hipisów, muzyki i sztuki. Tylko jakoś tak naprawdę straciłam tam swoje romantyczne poglądy na życie hipisa. Ale niema co się smucić, HaKunaMatata!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...