Pages

Friday, 24 December 2010

Święta

Tuesday, 21 December 2010

Włosi





 Rodzina, Kultura, Jedzenie, Moda i... skutery. 

Monday, 20 December 2010

Trevi Fountain



Wczoraj i dziś.

Saturday, 18 December 2010

Jest dużo powodów żeby dzisiaj wieczorem mieć doła



Ważne, żeby i tak zrobić z tym coś konstruktywnego.

To zdjęcie zrobiłam w zeszłym tygodniu w Ołomuńcu. Ciekawe, że tam było tak pozytywnie a tu tak łatwo przyszło mi teraz zrobić z niego coś takiego. 

Moje włoskie śniadania




Moje codzienne śniadanie w Rzymie było przepysznie szpinakowe. Nie to, żebym zupełnie gardziła swoją grzanką z twarożkiem ale chrupiące listki szpinaku czy rukoli z świeżym pomidorem i najbardziej kremową mozarellą na świecie potrafią z najlepszego poranka w Rzymie zrobić ... hmm jeszcze lepszy poranek w Rzymie. Można dodać do tego głębokie rozmowy pomiędzy obywatelami różnych państw o tych samych przemyśleniach na temat życia, jego właściwego przeżywania, rozumienia miłości i przyjaźni. Jednym słowem całkowite spełnienie o poranku.

Friday, 17 December 2010

Włoskie restauracje




Dalszy ciąg z serii wszystko co dobre to włoskie... były słodycze kawa jedzenie a teraz przyszedł czas na miejsca gdzie tego wszystkiego doświadczamy - restauracje. 
Zamiast pisać tytaj o tych prawdziwie włoskich w Rzymie napiszę o tych bliżej. W Łodzi teoretycznie mamy kilka miejsc gdzie podobno możemy skosztować tej  kuchni... niestety większość tych miejsc to tylko na papierku czy ala włoskiej nazwie. Najgorsze są zawody pokroju jakiego zgotowała mi Locanda. Przepięknie zapowiadające się miejsce, bardzo ciekawie zaprojektowane menu z mega wysokimi cenami, które tylko zaostrzyły mój apetyt na wielkie doznania. Niestety jeśli ceny zeszły by o 70% a ja nie miała bym dużych wymagań wyszła bym z tej restauracji zawiedziona. Niestety super wysokie ceny, dania które teoretycznie powinny być wybitne ale zostały przyrządzone na bardzo niskim poziomie do tego zmuszona byłam w czasie niedzielnego obiadu oglądać i słuchać finału mam talent z telewizora zawieszonego na ścianie restauracji (!) To wszystko pozostawiło w moich ustach mocny niesmak, którego nie osłodziło nawet dobre tiramisu.
Jeśli ktoś w Łodzi ma jednak apetyt na prawdziwie włoską kuchnię w prawdziwie włoskim wydaniu jak od włoskiej mamusi to zapraszam na 6 sierpnia do Angelo. Po wejściu przez drzwi zapomniałam o czapach śniegu na chodniku za mną. W złudzenie teleportacji pomogły rozmowy prowadzone po włosku przy większości stolików zajętych przez włochów którzy szybko zorientowali się gdzie warto przychodzić oraz przecudowne zapachy. Ceny nie są najniższe ale satysfakcja tak wysoka, że warte każdego grosika na rachunku. Mimo przepyszności na główne danie polecam zostawić trochę miejsca na niebiańskie desery i kawę.

Thursday, 16 December 2010

Via Del Garofano








Uliczka przy której mieszkałyśmy nazywała się Garofano co po włosku znaczy Goździk. Wybrukowana kamieniami opadała delikatnie w dół, w stronę koloseum. Prawdą jest, że dopiero drugiego dnia kiedy wyszłyśmy z domu zorientowałyśmy się, że koloseum czeka na nas tuż u jej końca. Nocą na takie widoki było zbyt ciemno. W kamienicy mieszkali z nami tylko włosi. Rano budziły nas głosy dzieci schodzących po schodach do szkoły. Ja rano czekając, aż zagotuje się woda otwierałam drewniane okiennice za którymi rozpościerało się wysokie wąskie patio porośnięte bujną roślinnością. Sąsiadka z piętra niżej właśnie ścinała na tarasie różowe kwiaty do wazonu. Nie zamieniła bym tego miejsca nawet na 5 gwiazdkowy hotel.

Tuesday, 14 December 2010

Włoska Kawa







Zima to moment kiedy zasypia się prawie na stojąco i to nie ważne, że właśnie szczotkujemy zęby po wstaniu z łóżka po 10 godzinnym śnie. Bez znaczenia na porę i miejsce najchętniej było by się zwinąć w siebie w pozycji embrionalnej i przespać ten cały cyrk z śniegiem i minusowymi temperaturami. Niestety podobno tak nie można więc jedynym sposobem żeby nie rozwalić sobie głowy upadając przy umywalce z szczoteczką w ręce jest - kawa. A jaka kawa jest najlepsza na świecie? Oczywiście Włoska kawa! A gdzie jest najlepsza kawa w Rzymie? Co już nie tak oczywiste może dla wszystkich - w Sant Eustachio!

Sunday, 12 December 2010

Włoskie jedzenie





Wielka micha makaronu z sosem do tego pół litra wina i pół litra wody - to przepis na cudowny codzienny obiad w Rzymie. Nasz zazwyczaj kończył się jeszcze dużą porcją tiramisu i espresso. Do tego pewnie nikt mi nie uwierzy, że po takiej wycieczce zdecydowanie obie straciłyśmy na wadze. Magia makaronu!

Wednesday, 8 December 2010

Kocham Limby


Zdjęcie niczym piktorialistów... Kiedyś mój ulubiony bardzo nostalgiczny styl w fotografii. Limby, te bardzo stare sosny rosną w pobliżu circus maximus. Zdjęcie zrobiłam podczas jednego z najbardziej magicznych spacerów w moim życiu. Była to ostatnia noc podczas mojego pobytu w Rzymie. Próbowałam opisać co czuje i co myślę na temat kształtu tych drzew, winę za niepowodzenie zrzucałam na trudności językowe. Tylko jak teraz się zastanawiam i chcę napisać cokolwiek w moim ojczystym języku też nie potrafię tego określić. Te drzewa są jak dobrzy przyjaciele rzymskich kolumn i kościołów. Chociasz przyjaciele to nie to słowo. One są z byt romantyczne.

Znalazłam legendę o Limbach:


Według mitologii greckiej lasy i polany były zamieszkane przez nimfy, driady i średniej rangi męskich bogów, w tym Pana. Pan zakochał się w nimfie zwanej Pitys. Zazdrosny o nią kochanek – Boreasz, zrzucił ją ze skały. W miejscu śmierci z ciała nimfy wyrosła sosna. Krople żywicy, widoczne na złamanych przez wiatr gałęziach sosny, uważano za łzy Pitys wspominającej swoją młodość i obydwu adoratorów. Pamiątką po tej opowieści jest nazwa jednego z gatunków sosny: Pinus pityusa Steven, rosnącego nad Morzem Czarnym

Włoska Noc










Obudziłam się dzisiaj jak było jeszcze ciemno i cicho. Budzenie się samemu w środku nocy ma w sobie zawsze coś nie do końca realnego.
Czekając na świt zebrałam te zdjęcia zrobione w Rzymie, ich wspólną cechą jest pora kiedy zostały zrobione - po zachodzie słońca.

Wednesday, 1 December 2010

Włoskie słodycze

Zima znowu nas zaskoczyła, wszyscy prześcigają się w długości stania na przystanku lub wracania samochodem z pracy i szkoły. Moje palce zamarzają nawet jak na chwilę wyściubię nos poza dom. Na mróz niema rady ale jest coś co poprawia humor po powrocie do domu. Grzane wino... i coś słodkiego. Tak słodycze. Mam tu taki mały zbór tych włoskich przysmaków :)






Jeśli ktoś miał by wątpliwości to tak - przed ostatnie to tiramisu... nie nie jest to zwyczajne tiramisu to najlepsze tiramisu na świecie ;)

Friday, 19 November 2010

Hyperkulturemia

"Stendhal syndromeStendhal's syndromehyperkulturemia, or Florence syndrom

is a psychosomatic illness that causes rapid heartbeat, dizziness, fainting, confusion and even hallucinations when an individual is exposed to art, usually when the art is particularly beautiful or a large amount of art is in a single place."




"Nazwa tego zjawiska wywodzi się od opisanej w pamiętnikach z 1817[2] francuskiego pisarza Stendhala słabości, której doznał on przyjechawszy do Florencji po zwiedzeniu galerii Uffizi, odwiedzeniu grobu Dantego w kościele Świętego Krzyża, obejrzeniu "Dawida" Michała Anioła. Musiał po tych wrażeniach kilka dni spędzić w łóżku z gorączką, a kiedy zdecydował się wyjść ponownie na ulice miasta – doznawał znów, jak sam to opisał, "gwałtownego kołatania serca"."

Pierwszego dnia mojego pobytu w Rzymie podczas pierwszej kolacji. Chwilę po spożyciu pieczonych kuleczek z ryżu z wypływającą z środka mozarellą, bakłażanów z kwiatem cukinii zapiekanych w cieście do tego białej pizzy z prosciutto, moje serce ruszyło się ze swojego miejsca i zaczęło wyczyniać niepokojące harce przez na tyle długi moment, żebym zdążyła zwizualizować sobie podróż karetką przez szalone ulice Rzymu. Dwa dni później moja siostra zapadła na dwu dniową gorączkę, w nocy sięgającą 40 stopni połączoną z halucynacjami ( do ich opisu nie jestem jednak upoważniona).


I Ty idąc do Powszechnego myślisz, że się odchamiasz? 


Thursday, 18 November 2010

niebieska osa


Byłam na wycieczce... przygotujcie się na zalew zdjęć :)
Na początek leci niebieska osa, pomyśleć, że tam to coś tak normalnego podjechać niebieskim skuterkiem do pracy. A w tym czasie rozemocjonowana Polka sfotografuje taką oto Vespę z palmą w tle jako jeden z symboli najcudowniejszego miasta świata - Rzymu!

Tuesday, 2 November 2010

ze zrozumieniem


Byłam wczoraj na cmentarzu. Raczej nie ja jedyna. Zwróciłam uwagę na wiele dzieci, które zazwyczaj dość nudzą się i męczą podczas tego święta. Pomyślałam, że komercyjny i zachodni świat wprowadza dzieci w święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy ale brakuje wprowadzania dzieci w te bardziej nasze typowo polskie święta i zwyczaje. Wpadł mi do głowy pomysł na ilustrowaną książeczkę dla dzieci opowiadającą o naszych świętach i zwyczajach w Polsce. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile z naszych działań dyktuje nasza kultura a małe dzieci jak osoby zagraniczne starają się w tym wszystkim nie zgubić.

Monday, 1 November 2010

ciepły 1 listopad

to brzmi jakoś zupełnie bez sensu, jak byśmy przenieśli się do Hiszpanii albo wszyscy powariowali o poszli na groby na początku września.

Sunday, 31 October 2010

Moja podstawówka

Mam ochotę na zrobienie małej serii, z przedszkolem i liceum do tego. Ten budynek może wygląda jk by straszyło w środku ale dzięki wspomnieniom pięknieje w moich oczach.

Saturday, 30 October 2010

Friday, 29 October 2010

Jazz w MS CAFFE



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...