Pages

Saturday, 23 August 2008

Himininn Er Að Hyrnja, En Stjörnurnar Fara Þér

ach ach ach i jeszcze raz ach!

Elfickie anioły zawsze mają brokat na twarzy! I o to cho!
Już prawie zapomniałam jak się pisze i mimo ze pisze prawie sie pluje z podniecenia. Oja oja oja! Widziałam Sigur Ros... byłam tuż przy scenie blask i gloria boskich islandzkich istot biła na mnie i spadała w raz z tonami confetti

oja oja oja....
nie był by to dosłownie boski dzień gdybym nie poznała nic nowego więc... support to przeboski ólafur powalił mnie poprostu na kolana: "niebo spadło na ziemię, lecz gwiazdy wyglądają pięknie na tobie" - tak, ja tez Cie kocham! Boże jaka Islandia musi być wspaniała jeśli rodzi takie nieziemskie istoty i takie brzmienie!



Chciała bym tu opisać dosłownie wszystko! Całą jazdę po Warszawce poznanie zajebistych ludzi :) Genialną miejscówke u Fika, któremu niechaj beherówka leje się z kranu za to że nas tak cudownie ugościł.
Dziekuje Kicie za super yerba mate i wielki szacun dla Norberta który jako pierwszy człowiek na ziemi nie lękał się dotknąć mojego kuterłokcia.

To był z pewnoscią nejlepszy koncert mojego życia, najlepszy powrót z koncertu po torowiskach i podziemiach dworca zachodniego, najlepsze mleko łaciate na wielkim kacu przed biegiem na pociąg... najlepszy dzień noc chwile mojego życia.


to był pierwszy kawałek na koncercie, polecam oglądniejcie Sigur Rós Gobbledigook live Warsaw 20.08.08 na you tube bo to było naprawde ograstyczne COŚ!

Friday, 15 August 2008

Noc przecieka przez palce




-A co się dzieje, jeśli nie mamy odwagi, żeby się samorealizować?
- Wtedy zsuwamy się z piramidy potrzeb, lądujemy na poziomie potrzeby bezpieczeństwa albo intensywnie poszukujemy wielkiej miłości, która zastąpi nam nasze życie. (Maslow)

Tuesday, 12 August 2008


Słocham ostatnio hiszpańskiej muzyki, chambao i bebe. Mam fale na wysokie fale, niskie słońce, mojito i winko... a w Sopocie śmierdzi, w Sopocie jest zimno... tłoczno i ogolnie fee

szarlotka


było ciężko ale się udała, prawie cały dzień się paćkałyśmy ale wyszła :)
ciocia widząc jak męczę się z jabłkami pokazała mi w spiżarce gotowe jak by nam miało nie wyjść... eh nikt nie wieży w geniuszy!



dwa geniusze kulinarne znowu w formie :)

ps.zapomniała bym powiedzieć ze mam nowy piekarnik i fale na Jamiego Olivera *____* ...

Thursday, 7 August 2008

w zielonym


miejsce w zielonym, zielony nie jest ani ciepły ani zimny. Zielony jest drzwiami, jest kącikiem, miejscem ukrytym, prywatnym i bezpiecznym. Zielony to łąki po których najchętniej biegają moje myśli.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...