Pages

Sunday, 2 March 2008

sezonowe cukrowe Elfy




Z nieba leje deszcz. Łódź - więc oczywiście jest przygnębiająco i szaro. Jadę tramwajem czytam "Maję" i spoglądam przez zaparowaną szybę na mijaną przeraźliwie szaro-szarą scenerię. Na jednym z przystanków ludzie schronili sie w wejściu do bramy.Cała masa szarych postaci i nagle To.
Stała jedna postać w płaszczu i spodniach koloru intensywnej fuksji. Płaszcz zapięty był na wielkie czarne guziki a na piersi miała broszkę - miniaturę żółtego trójkątnego znaku drogowego z krową. Głowę i ramiona przykryła wielką zieloną chustą w czerwone kwiaty. Taką tradycyjną chustą którą można dzisiaj kupić w cepelii. W ręku trzymała czarno żółtą torebkę w kształcie zegaru który wydawał mi się pokazywać nawet zgodną godzinę (choć mogło mi się przewidzieć).
Jej twarz była zwyczajna, niczym nie wyróżniająca się pospolita dziewczyna z brązowymi prostymi włsoami i przedziałkiem na środku, bez makijażu.
Wyglądała jak postać nie z tego świata, jak by ten porwisty wiatr niechcący przywiał ją z jakiejś baśni.


Nie rozumiem czemu inni się nie zachwycili? Przecież ona rzuciła wyzwanie całej zwartej szarej masie tego miasta
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...