
Miałam dość duży kryzys ostatnio. To znaczy niemogłam sie zmusic do zrobiena czegokolwiek poza leżeniem z laptopem na kolanach. Skaczac od ffffounda na facebooka. Jak i to mnie męczyło to przechodziłam na kanape i oglądałam telewizje. Tak udało mi sie prawie dwa miesiące.
Chciałam tutaj zdać sprawozdanie z swojej walki z samą sobą, tak może by zainspirowało to moich bliskich czy dalszych bo nie trwałam w tym letargu osamotniona.
Ale jakoś niemam weny. Powiem tylko ze ruszyłam dupe, ogarnełam pokoj, siebie, postawiłam laptopa na biorku, poszlam do szkoły a wtedy dostałam telefon. Szczesliwy telefon wlasnie w samą porę. Jutro rano ide do pracy! A pod furtką znalazłam czterolistną kończynkę.
Niniejszym rozpoczynam akcje "Zbieram na Maka", mam tylko nadzieje ze moja energia nie zajdzie razem z słońcem które dzisiaj bardzo miło mi świeciło w pokoju.
podpisana Leśna "Boski Wiatr"